Wspólny bilet ma dwie warstwy. Pierwsza to wygoda kupna — jeden zakup zamiast kilku. Druga, trudniejsza, to wspólna taryfa: żeby przejazd pociągiem, tramwajem i autobusem liczył się jako jedna podróż, a nie suma osobnych cenników. Bez tej drugiej warstwy pasażer wciąż płaci za każdą przesiadkę osobno, nawet jeśli kupuje bilety w jednym miejscu. Razem chce integracji taryfowej, która obejmie zarówno przewoźników kolejowych, jak i komunikację miejską.
Wspólny bilet już jest, ale niepełny
Punkt wyjścia nie jest zerowy. Uruchomiony w 2018 roku Wspólny Bilet obejmuje dziś około dziesięciu przewoźników kolejowych i mniej więcej 80 procent pasażerów kolei, w oparciu o jedną taryfę z degresywną stawką — im dalej jedziesz, tym mniej płacisz za kilometr. To pokazuje, że integracja jest możliwa i działa. Problem w tym, że wciąż nie obejmuje wszystkich przewoźników kolejowych, a regionalne autobusy pozostają niemal całkowicie poza wspólną taryfą.
Deklaracja programowa Razem stawia cel dalej: jednolity system biletowy łączący oferty różnych przewoźników. „Różnych" oznacza tu nie tylko kolejowych między sobą, ale i połączenie kolei z autobusem oraz z komunikacją miejską — tak, żeby cała podróż z domu na wsi do pracy w mieście liczyła się jako jeden, spójnie wyceniony przejazd.
Nagroda dla miast, które integrują
Integracja taryfowa najpełniej działa w miastach i ich okolicach, gdzie stykają się kolej, autobus regionalny i komunikacja miejska. Starszy program transportowy partii proponował konkretny mechanizm zachęty: zintegrowane systemy transportowe nagradzane wyższym udziałem samorządu w podatkach PIT i CIT. Zamiast nakazu z góry — premia finansowa dla tych miast i regionów, które faktycznie zintegrują bilet, rozkład i taryfę w jeden system.
Sens takiej zachęty jest praktyczny. Integracja wymaga porozumienia wielu podmiotów: kolei, przewoźników autobusowych, miejskiego zarządu transportu. Nagroda w postaci wyższego udziału w podatkach daje samorządom realny powód, by to porozumienie zawrzeć i utrzymać, zamiast trwać przy osobnych, konkurujących cennikach. To ta sama logika, którą partia stosuje w polityce miejskiej opisanej w temacie transportu w mieście: sprawny transport zbiorowy wymaga koordynacji, a koordynację trzeba czymś opłacić.
Taryfa, która nie karze za przesiadkę
Najważniejszy efekt integracji odczuwa pasażer w portfelu. W systemie zintegrowanym przesiadka nie oznacza nowego biletu i nowej opłaty startowej — całą podróż wycenia się raz, według przebytej trasy albo czasu, niezależnie od tego, ilu przewoźników się użyło. To usuwa ukrytą karę za korzystanie z transportu zbiorowego tam, gdzie trzeba się przesiąść, czyli właśnie poza centrami dużych miast.
Wspólna taryfa domyka to, co zaczynają wspólny bilet i rozkład taktowy. Kupno w jednym miejscu i zegarowy rozkład dają wygodę, ale dopiero jedna cena za całą podróż sprawia, że transport zbiorowy jest naprawdę prostszy i tańszy od składania trasy z osobnych kawałków.
Co proponuje Razem
Stworzymy jednolity system biletowy, łączący oferty różnych przewoźników.— Deklaracja programowa Partii Razem (2025), rozdz. „Polska z atomu, krzemu i stali”, pkt 10, partiarazem.pl
- Jedna taryfa na całą podróż — kolej, autobus regionalny i komunikacja miejska liczone jako jeden przejazd, bez kary za przesiadkę.
- Rozszerzenie wspólnego biletu na wszystkich przewoźników kolejowych i na autobusy, nie tylko na część rynku.
- Nagroda dla miast integrujących transport — wyższy udział samorządu w PIT i CIT za tworzenie zintegrowanych systemów transportowych.
- Degresywna, przejrzysta stawka — im dłuższa trasa, tym niższy koszt kilometra, niezależnie od liczby przewoźników.
