Autobusy i wykluczenie komunikacyjne: autobus do każdej gminy

Bez samochodu w wielu gminach nie da się dziś dojechać do pracy, szkoły ani lekarza, a więc brak autobusu odcina nie od wygody, lecz od udziału w życiu publicznym. Sieć połączeń autobusowych, którą Polska miała jeszcze w latach 90., rozsypano razem z państwowymi PKS-ami, a rynek nie dowiózł ludzi tam, gdzie się to nie opłaca. Razem traktuje transport zbiorowy jak usługę, którą państwo jest winne każdej gminie, i chce doprowadzić autobus do każdej z nich — regularnie, przez cały tydzień.

Ilu ludzi dotyczy wykluczenie komunikacyjne?

Zjawisko jest policzone od lat: analitycy Klubu Jagiellońskiego wykazali, że w gminach, w których nie istnieje organizowana przez samorząd komunikacja lokalna, mieszka 13,8 mln osób — ponad jedna trzecia kraju. Dla milionów gospodarstw domowych jest to codzienność, w której wyjście z domu bez własnego auta po prostu oznacza pozostanie w domu.

Sieć zwijała się przez całe trzy dekady: w latach 1993–2016 pozamiejski regularny transport autobusowy stracił prawie trzy czwarte pasażerów, a dostępność oferty spadła o mniej więcej połowę. Skąd wziął się ten upadek i dlaczego prywatne „busy" go nie zastąpiły, rozkładamy w tekście o wykluczeniu komunikacyjnym.

Dlaczego rynek sam tego nie naprawi?

Państwo próbuje łatać dziurę doraźnie. Działa Fundusz rozwoju przewozów autobusowych, z którego dopłaca się samorządom do deficytowych linii — do 3 zł za wozokilometr. To ważny krok, ale wciąż tylko dopłata uzależniona od tego, czy dana gmina złoży wniosek i dołoży własne środki: sąsiednia gmina może mieć autobus, twoja — nie.

Razem chce zamienić tę loterię w gwarancję. Zamiast liczyć, że rynek dowiezie ludzi tam, gdzie to się nie opłaca, państwo ma kierować pieniądze z budżetu do samorządów budujących własnych, publicznych operatorów — jak przejść od doraźnej dopłaty do stałego finansowania, rozkładamy w tekście o pieniądzach na wiejski autobus. Jak taka odbudowa mogłaby wyglądać w praktyce — od taboru po organizację przewozów — opisujemy w tekście o odbudowie publicznych autobusów. W ślad za starszym programem transportowym partia zakłada przy tym twardy standard: obowiązek utrzymywania minimalnej liczby kursów do każdej wsi sołeckiej, organizowanych przez województwa na wspólnych, ustalonych centralnie zasadach.

Komu najbardziej brakuje autobusu?

Za liczbą 13,8 mln kryją się bardzo konkretne osoby. Płacą najmłodsi i najstarsi: nastolatek wybiera szkołę nie tę dobrą, tylko tę, do której da się dowieźć — jak brak autobusu odcina dziecko od nauki, pokazujemy w tekście o dowozie uczniów; osoba starsza planuje wizytę u lekarza wokół rozkładu jedynego busa. Brak połączenia najmocniej uderza też w tych, którzy i tak wracają na trudniejszy rynek pracy — a autobus, do którego nie da się wjechać wózkiem, wyklucza kolejnych. Dlatego dostępność taboru i przystanków dla osób z niepełnosprawnościami, seniorów i rodziców z wózkami przesądza o tym, czy komunikacja publiczna jest naprawdę publiczna; rozwijamy to w tekście o dostępności transportu.

To, czy z danej miejscowości da się wyjechać, przesądza często o tym, czy w ogóle warto się tam wprowadzać — a więc i o cenach mieszkań, i o tym, które okolice pustoszeją. Jak wykluczenie komunikacyjne splata się z decyzją, gdzie da się mieszkać, pokazuje siostrzany serwis o mieszkaniach w tekście osiedla, nie sypialnie.

Dlaczego inne kraje to potrafią, a my nie?

Skala polskiego wykluczenia komunikacyjnego nie jest europejską normą, lecz wyjątkiem. Program transportowy Razem stawia to wprost: Polska jest rzadkim wyjątkiem w Unii z praktycznie nieistniejącym dofinansowaniem regionalnej komunikacji autobusowej. W większości krajów Zachodu regionalny autobus jest — tak jak kolej — usługą organizowaną i finansowaną przez władze regionalne na stałych zasadach, a nie zostawioną prywatnym przewoźnikom tam, gdzie akurat się to opłaca.

Skutek polskiego modelu opisał Klub Jagielloński: po wycofaniu publicznego finansowania regularny transport pozamiejski stracił w latach 1993–2016 prawie trzy czwarte pasażerów, a tam, gdzie znikł, zastąpiły go prywatne „busy" o jakości uwłaczającej zamożności kraju albo nie zastąpiło nic. Rozwiązanie, które proponuje Razem — stałe finansowanie z budżetu i obowiązek organizacji przewozów przez samorządy wojewódzkie — jest po prostu dogonieniem standardu, który w Europie Zachodniej od dawna obowiązuje.

Co proponuje Razem

Odbudujemy publicznych przewoźników autobusowych, kierując środki z budżetu do samorządów rozwijających swoich operatorów. Docelowo autobusy będą docierać do każdej gminy i kursować regularnie przez cały tydzień. Dostosujemy komunikację zbiorową do potrzeb osób z niepełnosprawnościami.— Deklaracja programowa Partii Razem (2025), rozdz. „Polska z atomu, krzemu i stali”, pkt 9, partiarazem.pl
  • Publiczni przewoźnicy zamiast łatania dziur — państwo kieruje pieniądze z budżetu do samorządów budujących własnych operatorów autobusowych.
  • Autobus w każdej gminie — docelowy standard połączenia z każdej gminy, a w ślad za starszym stanowiskiem partii obowiązek minimalnej liczby kursów do każdej wsi sołeckiej.
  • Regularnie i przez cały tydzień — kurs przewidywalny, jeżdżący też wieczorem i w weekend, żeby dało się na nim oprzeć pracę, szkołę i wizytę u lekarza.
  • Dostępny dla wszystkich — tabor i przystanki dostosowane do potrzeb osób z niepełnosprawnościami, seniorów i rodziców z wózkami.

Źródła i dalsza lektura

Najczęstsze pytania

Ile osób w Polsce mieszka w gminach bez zorganizowanej komunikacji publicznej?

Analitycy Klubu Jagiellońskiego wykazali, że w gminach, w których nie istnieje organizowana przez samorząd komunikacja lokalna, mieszka 13,8 mln osób — ponad jedna trzecia kraju (Klub Jagielloński).

Co Razem proponuje, żeby zapewnić autobus w każdej gminie?

Odbudowa publicznych przewoźników autobusowych: środki z budżetu mają iść do samorządów rozwijających własnych operatorów, tak by autobusy docelowo docierały do każdej gminy i kursowały regularnie przez cały tydzień (deklaracja programowa).

Ile pasażerów stracił polski transport autobusowy od lat 90.?

W latach 1993–2016 pozamiejski regularny transport autobusowy stracił prawie trzy czwarte pasażerów, a dostępność oferty spadła o mniej więcej połowę (Klub Jagielloński).